Rozdział 6.
Wszyscy siedzieliśmy teraz w salonie wpatrując się w podłogę. Ja i Bertie na sofie,a Adam na fotelu. Maddie poszła rozpakować zakupy i przygotować coś do jedzenia. Chłopcy spoglądali to na mnie,to na podłogę. W końcu Bertie powiedział cicho:
- Może powinniście wyjaśnić coś pomiędzy sobą?Wątpię,żebym był zamieszany w tą sprawę,dopiero co poznałem Emily.
Adam prychnął i powiedział dobitnie:
- Błagam cie,tylko dlatego znalazłaś sobie jakiegoś frajera,bo widziałaś moje zdjęcia z Zoey?
Bertie chciał coś powiedzieć,ale mu przerwałam:
- Wiesz co,Adam?To nie ja pierwsza do niego zagadałam...i myślisz,że jestem zazdrosna?- miałam łzy w oczach.- To się nie mylisz. Nawet nie wiesz,jak mi na tobie zależy...
Chłopak był bardzo zdziwiony. Bertie wyszedł z pokoju i coś mówił,ale nie zwracałam na to uwagi. W pomieszczeniu panowała cisza. Łzy spływały mi po policzku. Zaczęłam żałować,że mu to powiedziałam. Adam wziął głęboki oddech i zapytał:
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?Według ciebie istnieje takie coś?
Nieco zbita z tropu odparłam:
- Nie...
- To mi nie uwierzysz,ale odkąd cię zobaczyłem,nie mogę przestać o tobie myśleć. Gdyby mi na tobie nie zależało,nie zagadałbym do ciebie,nie przyjechał dzień wcześniej nie mogąc wytrzymać z tęsknoty,nie pisałbym do ciebie smsów,nie dzwoniłbym...A te zdjęcia z Zoey są stare,sprzed roku..Przyznam szczerze,że bardzo kochałem Zoey,ale teraz kocham kogoś innego....ciebie..Jesteś taka kochana....błagam cie,nie zepsujmy tego..- w tej chwili chłopak osunął się na kolana,a po jego policzku spływała łza. Nie wiedziałam,że jest taki wrażliwy. Zerwałam się z sofy i przytuliłam go z całych sił. Czułam dokładnie to samo. Kochałam go tak bardzo,po prostu nie do opisania. Adam otarł łzę z mojego policzka i spytał:
- Chciałabyś być,no wiesz...moją dziewczyną?
- Marzę o tym - powiedziałam cmokając go w usta. Wstaliśmy z ziemi i wyszliśmy z pokoju kierując się w stronę jadalni. Cudowny zapach unosił się w powietrzu. Maddie właśnie wyciągała coś z piekarnika,lubiła gotować.
- To muffinki?-spytałam z zaciekawieniem.
- Tak,ale nie byle jakie. Czekoladowe z wiśniami - odparła uśmiechając się.
- Moje ulubione! - krzyknął z uśmiechem Adam.
Zjedliśmy większość babeczek,pochwaliliśmy Maddie i poszliśmy do naszego pokoju. Było chłodno,więc zamknęłam drzwi na taras. Pomogłam rozpakować się Adamowi. Miał naprawdę dużo rzeczy. Padłam na łóżko,a on obok mnie. Leżeliśmy tak trzymając się za ręce. Wyjaśniłam mu całą sytuację z Bertiem. W końcu spytałam nie mogąc powstrzymać ciekawości :
- Opowiesz mi trochę o Zoey?Proszę.. Ona wydaję się być zupełnie inna niż ja.
- Bo jest... - odparł chłopak tajemniczo. Spojrzałam na niego proszącym wzrokiem,więc kontynuował. - Wiesz,zerwałem już z nią,jeśli chodzi o te zdjęcia,to ona je wstawiła,żeby zrobić mi na złość. Chcesz pewnie wiedzieć,jaka była i czemu ze mną zerwała? - w odpowiedzi pokiwałam głową. - Nie wiem do końca,czemu ze mną zerwała. Nawet dobrze się nam układało. Naprawdę ją lubiłem. Tyle,że ona zachowywała się czasem jak,hm..tania dziwka. Niestety,muszę to przyznać. Jak chodziliśmy razem na imprezy,ona upijała mnie a potem flirtowała z innymi chłopakami. Dowiedziałem się tego pewnego dnia,od mojego kolegi... Nie chciałem mu wierzyć,ale on zrobił nawet zdjęcia,na których było widać,że jakiś facet łapie ją za tyłek. Wtedy zrobiłem jej awanturę,a ona powiedziała,że jestem nudziarzem i żebym spierdalał. - widziałam,że robi mu się smutno,więc położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej i przytuliłam czule.
- Nie wiem co powiedzieć,ale ona zachowała się okropnie. Jesteś świetnym chłopakiem.. - odparłam z zamyśleniem. Byłam ciekawa czy Adam ma jakieś nałogi.. spytałam się go o to,a on odpowiedział:
- Nie mam pojęcia,czy można to nazwać nałogiem,ale palę i piję,od czasu do czasu. Jeśli ci to przeszkadza,mogę to ograniczyć - powiedział wyraźnie zmartwiony .
- Raczej mi to nie przeszkadza,jeśli nie masz problemu z piciem. Zapach papierosów nawet lubię.
Adam spojrzał na mnie z rozbawieniem i cmoknął mnie w czoło. Chwilę później zadzwonił jego telefon,a on odebrał zażenowany i zaczął krzyczeć po angielsku:
- Daj mi spokój! Mam cię dosyć,już dawno to skończyliśmy!Jesteś zwykłą dziwką!Odpierdol się!
- Kto to?- zapytałam przerażona.
- Zoey..usiłuje mi wmówić,że ona nadal mnie kocha i że jesteśmy dla siebie stworzeni...jak ona może?Powiedziała,że zrobi wszystko,żebyśmy nadal byli parą. Boże...mam ją już gdzieś,czemu ona tego nie rozumie.. - powiedział Adam z wściekłością i smutkiem.
- Olej ją,a da ci spokój. Nie myślmy o niej,nie jest tego warta - rzekłam z nieprzekonującym tonem obejmując go za kark. - Kocham cię - wyszeptałam. Mówiłam to dziś już kolejny raz,ale po prostu bardzo mi na nim zależało.
- Ja cię też - odparł łagodnie. Przytulaliśmy się na środku pokoju,gdy nagle Maddie otworzyła drzwi i widząc nas powiedziała zawstydzona:
- Przepraszam,powinnam zapukać...ale ktoś przyszedł do ciebie,Adam.
- Kto? - zapytał chłopak zdziwiony nie wypuszczając mnie z uścisku.
- Zoey... - odparła Maddie z niechęcią.
- Dobra,niech wejdzie i pozna moją nową dziewczynę - rzekł podstępnie.
Ciocia chłopaka wyszła z pokoju triumfalnie się uśmiechając. Obydwoje usiedliśmy na sofie,a po chwili weszła czarnowłosa piękność. Uśmiechała się zalotnie do Adama,mimo,że ten miał kamienny wyraz twarzy. Spojrzała na mnie z pogardą i usiadła na podłodze po turecku naprzeciwko nas.
- Mów,co chcesz,tym razem? - zapytał niedbale chłopak.
- Ojejku,nic nie chce...tzn. chcę żebyśmy byli nadal razem,zmieniłam się. - rzekła takim tonem,jakby była pod wpływem alkoholu lub jakichś tabletek.Może była? Przyglądałam się jej uważnie. Była ładniejsza ode mnie,zgrabniejsza..bałam się,że Adam do niej wróci,że znów ją pokocha...
- Trochę za późno na zmiany. Mam nową miłość,lepszą od ciebie i na pewno wierniejszą , Em. - powiedział spoglądając na mnie czule. Dziewczyna prychnęła i oznajmiła:
- Ją?Myślałam,że stać cię na coś lepszego,ale chyba się myliłam..zapalę sobie,dobra?
Nie czekając na odpowiedź wyjęła z torebki paczkę papierosów,wyjęła jednego i zapaliła.
- Życie jest za krótkie,by się oszczędzać - kontynuowała . - Założę się,że jesteś dziewicą,nie palisz,nie pijesz i w ogóle jesteś nudna.
Miałam ochotę ją rozszarpać,jednak Adam nie zważał na to,co ona mówiła,więc postanowiłam również się nie odzywać.
- Jesteś taka brzydka. Twoje włosy wyglądają jak...nie wiem do czego można to porównać,mają okropny kolor! - mówiła Zoey dobitnie. Nie wytrzymałam i powiedziałam:
- Wolę być taka,jaka jestem,niż być taka jak ty - bez przyszłości,ambicji i do tego zachowujesz się jak zwykła SUKA,co ja mówię,jesteś nią!
Adam spojrzał na mnie z podziwem,a Zoey dalej paliła fajkę prychając od czasu do czasu. Nie mogłam tego znieść. W końcu wyszłam na taras trzaskając szklanymi drzwiami. Co dziwne,Adam mnie nie zatrzymywał. Zerkałam co jakiś czas w ich stronę - rozmawiali stanowczo. W końcu chłopak wyszedł na taras i usiadł obok mnie.
- Jak ty wytrzymujesz jej zachowanie?Ja już jej nienawidzę - powiedziałam wrogo.
- Ja ją znienawidziłem już dawno. Wyjaśniłem jej kilka spraw,niestety ona nadal nie rozumie. Chyba jest na jakiś prochach. Mam jej dosyć - westchnął głośno i objął mnie ramieniem.
- Też to wyczułam. Czy ona już poszła ? - zapytałam z niesmakiem. Adam obrócił się i spojrzał na pokój,po czym oznajmił:
- Na szczęście tak.
Rozmawialiśmy na jej temat jeszcze dosyć długo,w końcu zorientowaliśmy się,że jest już długo po północy,więc poszliśmy spać. Miło było zasypiać z głową na jego torsie,czując zapach jego perfum.
^ ^ ^
Obudziłam się następnego dnia ok. 11. Odruchowo sprawdziłam telefon,nie miałam żadnych wiadomości,ale coś mi tu nie grało. Ah,no tak ! Gdzie jest Adam? Chyba poszedł zjeść śniadanie czy coś w tym stylu. Chciałam wstać z łóżka,ale szczerze mi się nie chciało. Spróbowałam zasnąć jeszcze raz,ale gdy już prawie spałam,ktoś wszedł do pokoju i szepnął mi do ucha:
- Wstawaj kotku...
Uśmiechnęłam się i otworzyłam oczy.To było moje kochanie.
- Jeszcze pięć minuteeek... - odparłam prosząco.
- Nie ma,ile chcesz spać,nie traćmy czasu. Przyniosłem ci śniadanie zrobione przez Maddie - powiedział Adam siadając z tacą na łóżku.
- Jesteście kochani! - oznajmiłam całując chłopaka w policzek.
- Słodko wyglądasz taka zaspana..i te nieułożone włosy. Sama słodycz. - rzekł uroczo się uśmiechając.
- Nie denerwuj mnie,wyglądam pewnie jak czarownica. - odparłam z przekorem biorąc się za śniadanie. - A ty nie jesz?
- Zjadłem już - odpowiedział chłopak spoglądając na mnie. - Co dziś będziemy robić?
- Nie wiem,jakieś propozycje?Ja mam tylko plany na 3 sierpnia. - powiedziałam tajemniczo.
- To znaczy? - spytał zdezorientowany.
- A to znaczy,że 3 sierpnia idę na podpisywanie płyt One Direction - rzekłam z ekscytacją. W sumie potrzebowałam jakiejś przyjaciółki,czy coś. W tej chwili jak na zawołanie zabrzęczał mój telefon. Sms od Bertiego.
Hej,nie wiem czy chciałabyś,ale możesz przyjść dzisiaj z Adamem na ognisko. Organizuję razem z przyjaciółmi,im więcej osób,tym lepiej . U mnie. Jeśli przyjdziesz,to daj znać,przyślę ci mój adres i godzinę xoxo
Dla mnie było to idealne spędzenie czasu. Im więcej znajomych z Anglii,tym lepiej. Adam patrzał na mnie z wyczekiwaniem.
- Dostałam smsa od Bertiego.Zanim coś powiesz,posłuchaj,ok? - powiedziałam widząc minę chłopaka.W odpowiedzi przytaknął głową. - Wiem,że nie przepadasz za nim,chociaż w sumie go nie znasz,hm..ja też niezbyt,no ale bardzo zależy mi na nowych znajomościach,rozumiesz?Znam mało ludzi stąd,więc fajnie by było kogoś nowego poznać.
- Jasne,też fajnie by było mieć jakichś kumpli tutaj . - odparł z nieprzekonującym uśmiechem Adam. Mimo tego przytuliłam go i podziękowałam. Naprawdę super by było poznać kogoś nowego. Bertie przysłał mi swój adres i poinformował mnie,że ognisko zaczyna się o 20. Czyli w sumie mieliśmy jeszcze kilka godzin dla siebie,nie licząc moich przygotowań. No właśnie,co ubiorę? Zjadłam śniadanie i wybrałam razem z Adamem zestaw dla mnie,taki na luzie,w londyńskim stylu. Gdy już ogarnęłam włosy i makijaż,mogliśmy wychodzić. Weszliśmy jeszcze do sklepu w którym podobno wszyscy znają mojego chłopaka i bez problemu dostanie tu fajki i piwo. Tak w sumie też się stało. Kupiliśmy kilka paczek papierosów,ale nie braliśmy alkoholu,bo Bertie nic nie wspominał. Nawet nie wiedzieliśmy,jakie towarzystwo na nas czeka. W końcu dotarliśmy pod dom blondyna,trzymając się za ręce. Usłyszeliśmy głośne rozmowy,śmiechy i muzykę. Hip-hop. Zadzwoniłam do bramy,niemal natychmiast otworzył nam Bertie z butelką piwa w ręku.
- O,zajebiście,że przyszliście! - wybełkotał. Czyżby już był pod wpływem?
- Też się cieszymy - odparłam niemrawo. Weszliśmy do ogrodu. Wokół ogniska siedziało dużo osób. Moją uwagę przykuła śliczna blondynka. Jak Bertie wyjaśnił,to była jego siostra - Vivien. Przedstawił nam też resztę osób,ale nie zapamiętałam ich imion. Wszyscy uśmiechali się i wyglądali,jakby byli już po co najmniej 5-ciu piwach. Adam pocałował mnie i oznajmił,że idzie poznawać nowych kolegów. Kierował się w stronę grupki skejtów pijących procenty. Eh,cały on. Ja za to zaczęłam rozmawiać z Vivien. Rozmowę zaczęłam ja,gdyż dziewczyna wyglądała na naprawdę interesującą.
- Hej,jestem Emiko. A ty Vivien,prawda? - zapytałam nie wiedząc,co powiedzieć.
- Mów mi Vie. - odparła ze słodkim uśmiechem.
- Ile masz lat? - spytałam zagryzając wargę.
- Jestem najmłodsza tutaj,mam 14 - odpowiedziała nieśmiało.
- Ja mam 16. Lubisz One Direction? - zapytałam spodziewając się negatywnej odpowiedzi.
- Czy lubię?!Uwielbiam! Jestem directionerką! - powiedziała ożywiona.
- Serio?Ja też! Idziesz na podpisywanie płyt 3 sierpnia?
- No pewnie!I jeszcze na koncert,będzie w Doncaster 20 lipca - rzekła z ekscytacją.
- Naprawdę?! - krzyknęłam podekscytowana,ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi,bo wszyscy byli zajęci swoimi sprawami.
- Tak,ale nie wiem,czy są jeszcze bilety..wiesz,już jest 3 lipiec.
- Macie wifi? - zapytałam nie zważając na to,co mówi Vie.
- No jasne - odpowiedziała zaciekawiona.
- Zamówię przez internet teraz,może jeszcze będą . - powiedziałam zestresowana. Vivien patrzyła na mnie ze zdziwieniem i podziwem albo po prostu myślała : " Co za psychofanka!". Internet działał szybko i sprawnie,więc bez problemu trafiłam na stronę z biletami. Okazało się,że zostało jeszcze kilka,więc musiałam się spieszyć. Jak na złość straciłam połączenie z internetem i biegałam po ogrodzie wymachując telefonem szukając zasięgu, o mało nie wpadłam do ogniska. W końcu znalazłam internet i zamówiłam bilet po czym krzyknęłam : "FUCK YEAH!". Niestety tym razem ludzie zwrócili się w moją stronę,a ja zawstydziłam się i ruszyłam z Vie do kuchni po pianki. Nie mogłam w to uwierzyć,że usłyszę Nialla na żywo. To było takie nie do ogarnięcia. Dowiedziałam się,że 14-letnia siostra Bertiego najbardziej lubi Hazzę. Dwa słodziaki by z nich były - pomyślałam. Kiedy blondynka szukała pianek,ja obserwowałam ludzi wokół ogniska przez okno w kuchni. W ogromny ogrodzie nastolatkowie siedzieli wokół ognia,tańczyli,rozmawiali,jednak pewien chłopak w zielonej bluzie z założonym kapturem siedział sam prawie przy płocie. Jakieś emo czy coś? - pomyślałam zirytowana. Nastolatek miał zgięte kolana na których opierał ręce. Kojarzył mi się z kimś,jednak nie miałam pojęcia, z kim. Z moich rozmyślań wyrwała mnie Vie,która już znalazła pianki. Wyszłyśmy do ogrodu,gdzie właśnie leciała piosenka 1D - What Makes You Beautiful. Od razu zaczęłam nucić,a reszta towarzystwa rzuciła się na pianki,żeby upiec je nad ogniskiem. Jakiś chłopak usiadł obok mnie i coś mówił,a ja udawałam,że słucham. Gościu był pijany i to mocno. Adam spoglądał na mnie od czasu do czasu podejrzliwym wzrokiem. Byliśmy parą,ale czemu osobno spędzaliśmy imprezę? W końcu podeszłam do niego i zapytałam :
- Jak tam impreza,podoba ci się?
- Jest zajebiście -wybełkotał. Był pijany. Czy tylko ja umiem bawić się bez alkoholu?A może wcale się nie bawię? Dałam sobie z nim spokój i zerknęłam na jego nowych kumpli. No tak,byli już ledwo przytomni. Większość z nich leżała na trawie i popalała jakieś podejrzane fajki.
Rozpoznałam nawet Dominica,tego,co zapoznał mnie z Bertiem. No właśnie,gdzie jest Bertie? Rozejrzałam się i zobaczyłam tego blondyna leżącego w krzakach,chyba spał. Miałam ochotę się roześmiać. Zerknęłam na zegarek. Była dopiero 23,a wszyscy już pijani. Poczułam czyiś wzrok na moich plecach. Ten typ w kapturze cały czas na mnie spoglądał. Jakiś zboczeniec,czy co? Wzięłam bluzę Adama i wciągnęłam na siebie. Było mi zimno,więc usiadłam bliżej ogniska. Jakaś dziewczyna w czarnych włosach podeszła do mnie i przysiadła się.
- Hej,jesteś Emiko,taak?-zapytała.
- Tak,a ty?Wybacz,ale nie zapamiętałam twojego imienia. - odparłam nieco zawstydzona.
- Nie szkodzi,jestem Carly . - powiedziała uśmiechając się szeroko. Fajnie się z nią rozmawiało,a szczególnie o modzie. Rozmawiałyśmy też o fryzurach,doradzała mi,na jaki kolor się przefarbować itd. Nagle zorientowałam się,że nie wiem,gdzie jest Vie. Rozejrzałam się zatroskana i dostrzegłam dziewczynę rozmawiającą z fajnym blondynem,który palił fajkę za fajką. Czyżby jej chłopak?Spytałam się Carly,czy oni są parą,a ona odpowiedziała:
- Szczerze to nie. Vivien kocha się w nim od kiedy go zobaczyła,ale on chyba woli chłopców..
- Naprawdę? - nie mogłam w to uwierzyć. Szkoda mi jej!Chłopak w którym się zakochała jest gejem.- A jak ma na imię?
- Mike. Jest skejtem. Większość dziewczyn się w nim kocha,ale on podobno ma chłopaka. To dosyć smutne. Tyle zawiedzionych nastolatek..ale on się tym nie przejmuje. Rozmawiałam z nim o Vie - powiedziała Carly dobitnie.
- I co powiedział? - zapytałam nie skrywając ciekawości.
- Że to jego przyjaciółka i że ją lubi,ale się w niej nie kocha.
Biedna Vivien. Bardzo jej współczułam. Rozmawiałam nadal z Carly. Chciałam sprawdzić,czy ten chłopak nadal mnie obserwuje,ale niestety już go tam nie było. Coś mnie w nim zaintrygowało,z kimś mi się kojarzył,kogoś mi przypominał. Podeszłam do Adama i powiedziałam :
- Chciałbym już iść,a ty jak myślisz?
- Co?Nie wiem,koochaniee,alee chodź tu niech cię wyściskaam - odpowiedział całkiem pijany po czym ścisnął mnie tak mocno,że omal nie wyleciały mi gałki oczne.
- Chodź już,większość twoich kolegów już poszła..- skłamałam, bo i tak by się nie zoorientował,że wszyscy zostali,był za bardzo pijany. Wzięłam go za rękę i wyszliśmy. Pożegnałam się z ludźmi i obiecałam,że na następną imprezę też wpadnę. Gdy byliśmy przed domem zauważyłam kogoś w kapturze. Spojrzałam na niego,ale to niestety nie był ten sam chłopak. Przez całą drogę Adam coś do mnie bełkotał,ale nie zwracałam na niego uwagi,udawałam,że słucham od czasu do czasu przytakując. Cały czas myślałam o tym chłopaku z ogniska. Nagle zorientowałam się,że był łudząco podobny do Nialla. Myślałam,że dostanę zawału. A co,jak to był on? Może dość niemożliwe,ale jednak... Gdy byliśmy już pod domem Maddie,zauważyłam tą samą zieloną bluzę. Tyle,że teraz widziałam twarz. Omal nie wyplułam płuc,gdy zobaczyłam,że to Horan,który uśmiecha się niepewnie.
*******************
Nie dawałam zdjęcia twarzy Emiko,więc macie :) Mam nadzieję,że spodobał Wam się ten rozdział i liczę na jakieś komentarze,dziękuje ;)
- Jasne,też fajnie by było mieć jakichś kumpli tutaj . - odparł z nieprzekonującym uśmiechem Adam. Mimo tego przytuliłam go i podziękowałam. Naprawdę super by było poznać kogoś nowego. Bertie przysłał mi swój adres i poinformował mnie,że ognisko zaczyna się o 20. Czyli w sumie mieliśmy jeszcze kilka godzin dla siebie,nie licząc moich przygotowań. No właśnie,co ubiorę? Zjadłam śniadanie i wybrałam razem z Adamem zestaw dla mnie,taki na luzie,w londyńskim stylu. Gdy już ogarnęłam włosy i makijaż,mogliśmy wychodzić. Weszliśmy jeszcze do sklepu w którym podobno wszyscy znają mojego chłopaka i bez problemu dostanie tu fajki i piwo. Tak w sumie też się stało. Kupiliśmy kilka paczek papierosów,ale nie braliśmy alkoholu,bo Bertie nic nie wspominał. Nawet nie wiedzieliśmy,jakie towarzystwo na nas czeka. W końcu dotarliśmy pod dom blondyna,trzymając się za ręce. Usłyszeliśmy głośne rozmowy,śmiechy i muzykę. Hip-hop. Zadzwoniłam do bramy,niemal natychmiast otworzył nam Bertie z butelką piwa w ręku.
- O,zajebiście,że przyszliście! - wybełkotał. Czyżby już był pod wpływem?
- Też się cieszymy - odparłam niemrawo. Weszliśmy do ogrodu. Wokół ogniska siedziało dużo osób. Moją uwagę przykuła śliczna blondynka. Jak Bertie wyjaśnił,to była jego siostra - Vivien. Przedstawił nam też resztę osób,ale nie zapamiętałam ich imion. Wszyscy uśmiechali się i wyglądali,jakby byli już po co najmniej 5-ciu piwach. Adam pocałował mnie i oznajmił,że idzie poznawać nowych kolegów. Kierował się w stronę grupki skejtów pijących procenty. Eh,cały on. Ja za to zaczęłam rozmawiać z Vivien. Rozmowę zaczęłam ja,gdyż dziewczyna wyglądała na naprawdę interesującą.
- Hej,jestem Emiko. A ty Vivien,prawda? - zapytałam nie wiedząc,co powiedzieć.
- Mów mi Vie. - odparła ze słodkim uśmiechem.
- Ile masz lat? - spytałam zagryzając wargę.
- Jestem najmłodsza tutaj,mam 14 - odpowiedziała nieśmiało.
- Ja mam 16. Lubisz One Direction? - zapytałam spodziewając się negatywnej odpowiedzi.
- Czy lubię?!Uwielbiam! Jestem directionerką! - powiedziała ożywiona.
- Serio?Ja też! Idziesz na podpisywanie płyt 3 sierpnia?
- No pewnie!I jeszcze na koncert,będzie w Doncaster 20 lipca - rzekła z ekscytacją.
- Naprawdę?! - krzyknęłam podekscytowana,ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi,bo wszyscy byli zajęci swoimi sprawami.
- Tak,ale nie wiem,czy są jeszcze bilety..wiesz,już jest 3 lipiec.
- Macie wifi? - zapytałam nie zważając na to,co mówi Vie.
- No jasne - odpowiedziała zaciekawiona.
![]() |
| Vivien |
- Zamówię przez internet teraz,może jeszcze będą . - powiedziałam zestresowana. Vivien patrzyła na mnie ze zdziwieniem i podziwem albo po prostu myślała : " Co za psychofanka!". Internet działał szybko i sprawnie,więc bez problemu trafiłam na stronę z biletami. Okazało się,że zostało jeszcze kilka,więc musiałam się spieszyć. Jak na złość straciłam połączenie z internetem i biegałam po ogrodzie wymachując telefonem szukając zasięgu, o mało nie wpadłam do ogniska. W końcu znalazłam internet i zamówiłam bilet po czym krzyknęłam : "FUCK YEAH!". Niestety tym razem ludzie zwrócili się w moją stronę,a ja zawstydziłam się i ruszyłam z Vie do kuchni po pianki. Nie mogłam w to uwierzyć,że usłyszę Nialla na żywo. To było takie nie do ogarnięcia. Dowiedziałam się,że 14-letnia siostra Bertiego najbardziej lubi Hazzę. Dwa słodziaki by z nich były - pomyślałam. Kiedy blondynka szukała pianek,ja obserwowałam ludzi wokół ogniska przez okno w kuchni. W ogromny ogrodzie nastolatkowie siedzieli wokół ognia,tańczyli,rozmawiali,jednak pewien chłopak w zielonej bluzie z założonym kapturem siedział sam prawie przy płocie. Jakieś emo czy coś? - pomyślałam zirytowana. Nastolatek miał zgięte kolana na których opierał ręce. Kojarzył mi się z kimś,jednak nie miałam pojęcia, z kim. Z moich rozmyślań wyrwała mnie Vie,która już znalazła pianki. Wyszłyśmy do ogrodu,gdzie właśnie leciała piosenka 1D - What Makes You Beautiful. Od razu zaczęłam nucić,a reszta towarzystwa rzuciła się na pianki,żeby upiec je nad ogniskiem. Jakiś chłopak usiadł obok mnie i coś mówił,a ja udawałam,że słucham. Gościu był pijany i to mocno. Adam spoglądał na mnie od czasu do czasu podejrzliwym wzrokiem. Byliśmy parą,ale czemu osobno spędzaliśmy imprezę? W końcu podeszłam do niego i zapytałam :- Jak tam impreza,podoba ci się?
- Jest zajebiście -wybełkotał. Był pijany. Czy tylko ja umiem bawić się bez alkoholu?A może wcale się nie bawię? Dałam sobie z nim spokój i zerknęłam na jego nowych kumpli. No tak,byli już ledwo przytomni. Większość z nich leżała na trawie i popalała jakieś podejrzane fajki. Rozpoznałam nawet Dominica,tego,co zapoznał mnie z Bertiem. No właśnie,gdzie jest Bertie? Rozejrzałam się i zobaczyłam tego blondyna leżącego w krzakach,chyba spał. Miałam ochotę się roześmiać. Zerknęłam na zegarek. Była dopiero 23,a wszyscy już pijani. Poczułam czyiś wzrok na moich plecach. Ten typ w kapturze cały czas na mnie spoglądał. Jakiś zboczeniec,czy co? Wzięłam bluzę Adama i wciągnęłam na siebie. Było mi zimno,więc usiadłam bliżej ogniska. Jakaś dziewczyna w czarnych włosach podeszła do mnie i przysiadła się.
- Hej,jesteś Emiko,taak?-zapytała.
- Tak,a ty?Wybacz,ale nie zapamiętałam twojego imienia. - odparłam nieco zawstydzona.
![]() |
| Mike |
- Szczerze to nie. Vivien kocha się w nim od kiedy go zobaczyła,ale on chyba woli chłopców..
- Naprawdę? - nie mogłam w to uwierzyć. Szkoda mi jej!Chłopak w którym się zakochała jest gejem.- A jak ma na imię?
![]() |
| Carly |
- I co powiedział? - zapytałam nie skrywając ciekawości.
- Że to jego przyjaciółka i że ją lubi,ale się w niej nie kocha.
Biedna Vivien. Bardzo jej współczułam. Rozmawiałam nadal z Carly. Chciałam sprawdzić,czy ten chłopak nadal mnie obserwuje,ale niestety już go tam nie było. Coś mnie w nim zaintrygowało,z kimś mi się kojarzył,kogoś mi przypominał. Podeszłam do Adama i powiedziałam :
- Chciałbym już iść,a ty jak myślisz?
- Co?Nie wiem,koochaniee,alee chodź tu niech cię wyściskaam - odpowiedział całkiem pijany po czym ścisnął mnie tak mocno,że omal nie wyleciały mi gałki oczne.
- Chodź już,większość twoich kolegów już poszła..- skłamałam, bo i tak by się nie zoorientował,że wszyscy zostali,był za bardzo pijany. Wzięłam go za rękę i wyszliśmy. Pożegnałam się z ludźmi i obiecałam,że na następną imprezę też wpadnę. Gdy byliśmy przed domem zauważyłam kogoś w kapturze. Spojrzałam na niego,ale to niestety nie był ten sam chłopak. Przez całą drogę Adam coś do mnie bełkotał,ale nie zwracałam na niego uwagi,udawałam,że słucham od czasu do czasu przytakując. Cały czas myślałam o tym chłopaku z ogniska. Nagle zorientowałam się,że był łudząco podobny do Nialla. Myślałam,że dostanę zawału. A co,jak to był on? Może dość niemożliwe,ale jednak... Gdy byliśmy już pod domem Maddie,zauważyłam tą samą zieloną bluzę. Tyle,że teraz widziałam twarz. Omal nie wyplułam płuc,gdy zobaczyłam,że to Horan,który uśmiecha się niepewnie.*******************
Nie dawałam zdjęcia twarzy Emiko,więc macie :) Mam nadzieję,że spodobał Wam się ten rozdział i liczę na jakieś komentarze,dziękuje ;)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz