SPESZYL FOR MARIKA :*
Rozdział 5.
Ciocia Adama przywitała mnie miło. Kazała mówić do siebie po imieniu,nie lubiła jak ktoś zwracał się do niej per "pani". Z tego, co się dowiedziałam, Maddie była kiedyś modelką,teraz jest fotomodelką od czasu do czasu. Poznałam też jej zwierzęta,czyli sześć owczarków szetlandzkich i papużki. Nie ukrywam,że ilość tych istot mnie trochę przerażała,ale nie zważałam na to. Szybko znalazłyśmy wspólny temat,a mianowicie - modę. Maddie oznajmiła,że mój ubiór był zachwycający. Nie widziałam nic zachwycającego w białych rurkach,bluzce z ciasteczkowym potworem i w czarnych vansach,ale mimo to,było mi miło. Kiedy ciocia Adama pokazała mi mój pokój,moje usta otworzyły się w zachwycie. Jak można by dać nastolatce taki pokój? I jeszcze pozwolić jej poprzyklejać na ściany plakaty,zdjęcia,cokolwiek chce. Nawet nie miałam serca zaklejać tych ślicznych ścian. Ta kobieta była aniołem. Posiadałam nawet własny taras z widokiem na morze. Maddie zostawiła mnie samą w pokoju,powiedziała,że mam się rozpakować i poukładać swoje rzeczy na półkach,jeśli zechce. Przytuliłam ją mocno i podziękowałam. Zerknęłam na komórkę,na wyświetlaczu migał napis : " 2 wiadomości od : Adam" . Otworzyłam je, w pierwszym smsie znajdowała się następująca treść :
Hej,mam nadzieję,że lot minął Ci spokojnie. Jak tam moja ciocia? Podoba Ci się nasz pokój?(: Byłam strasznie ciekawa,co jest w drugim więc też zobaczyłam:
Rozdział 5.
Ciocia Adama przywitała mnie miło. Kazała mówić do siebie po imieniu,nie lubiła jak ktoś zwracał się do niej per "pani". Z tego, co się dowiedziałam, Maddie była kiedyś modelką,teraz jest fotomodelką od czasu do czasu. Poznałam też jej zwierzęta,czyli sześć owczarków szetlandzkich i papużki. Nie ukrywam,że ilość tych istot mnie trochę przerażała,ale nie zważałam na to. Szybko znalazłyśmy wspólny temat,a mianowicie - modę. Maddie oznajmiła,że mój ubiór był zachwycający. Nie widziałam nic zachwycającego w białych rurkach,bluzce z ciasteczkowym potworem i w czarnych vansach,ale mimo to,było mi miło. Kiedy ciocia Adama pokazała mi mój pokój,moje usta otworzyły się w zachwycie. Jak można by dać nastolatce taki pokój? I jeszcze pozwolić jej poprzyklejać na ściany plakaty,zdjęcia,cokolwiek chce. Nawet nie miałam serca zaklejać tych ślicznych ścian. Ta kobieta była aniołem. Posiadałam nawet własny taras z widokiem na morze. Maddie zostawiła mnie samą w pokoju,powiedziała,że mam się rozpakować i poukładać swoje rzeczy na półkach,jeśli zechce. Przytuliłam ją mocno i podziękowałam. Zerknęłam na komórkę,na wyświetlaczu migał napis : " 2 wiadomości od : Adam" . Otworzyłam je, w pierwszym smsie znajdowała się następująca treść :
Hej,mam nadzieję,że lot minął Ci spokojnie. Jak tam moja ciocia? Podoba Ci się nasz pokój?(: Byłam strasznie ciekawa,co jest w drugim więc też zobaczyłam:
Tęsknie. Chce Cie już zobaczyć. Nie mogę się doczekać. Tak bardzo chciałbym Cie przytulić...
Dostałam odpowiedź niemal natychmiast.
Jakie zdjęcia?Skąd wiesz,kto to Zoey?
Pogadamy jak przyjedziesz - odpisałam. Niech się martwi,miałam to naprawdę gdzieś. Ważne,że zobaczę Nialla. Na samą myśl,że będę mogła go dotknąć,przytulić,zobaczyć go na żywo..że on dotknie moją płytę,miałam dreszcze. Już bardzo się cieszyłam. Spojrzałam wokoło siebie. Nigdzie nie widziałam Maddie. Nie miałam jej numeru,a Londyn był olbrzymi. Chyba się zgubiłam - pomyślałam z paniką. Mówiła,że idzie do sklepu,nawet podawała mi nazwę,ale nie pamiętam jak brzmiała. Zdezorientowana obejrzałam się naokoło. Zobaczyłam tylko mnóstwo ludzi,w tym grupkę nastolatków. Patrzeli na mnie. Byłam ciekawa,co sobie o mnie myślą. Dziwna?Niegustowna?Żałosna? Spojrzałam w ich stronę. Dostrzegłam pewnego chłopaka,blondyna,który właśnie kierował się w moją stronę. Pozostali chłopcy krzyczeli coś do niego,ale nie zwracałam na to uwagi. Byłam ciekawa,co zrobi. Był coraz bliżej,w końcu stanął przede mną i powiedział z fajnym angielskim akcentem:
- Cześć.
- Hej..-odpowiedziałam trochę kalecząc angielski z nerwów.
- Jak leci? Jestem Dominic.
- Miło cię poznać,mów mi Emily albo Emiko.
- Jasne. Nowa jesteś czy tylko na wakacje przyjechałaś?- spytał z rękoma w kieszeniach,kołysząc się na piętach.
- Na wakacje niestety..wczoraj przyjechałam,a co? - zapytałam z uśmiechem małej dziewczynki.
- A nic,tak się pytam..właściwie to wpadłaś w oko mojemu koledze.
Zarumieniłam się.
- Któremu? - spytałam z ekscytacją.
- Widzisz tego blondyna?Taki z fullcapem. - odparł Dominic nieco zażenowany całą sytuacją.
- Yhym. Mógłbyś go tu zawołać? - zapytałam. Sama nie wiedziałam co robię. Zgubiłam się w Londynie i zamiast szukać Maddie,gadałam z jakimiś kolesiami.
- BEEEERTIE ! - zawołał dźwięcznym głosem chłopak. Bertie podszedł do nas nieśmiało i powiedział:
- E...hejj...mam na imię...
- Bertie - dokończyłam zagryzając wargę z ekscytacją.
- Taaaak,a ty jesteś?- zapytał nieco rozluźniony. Dominic spojrzał na nas przewracając oczyma i odszedł. Zaśmiałam się lekko i powiedziałam:
- Emily.
- Miło mi cię poznać,może oprowadzić cię po Londynie? - zapytał z nadzieją.
- To znaczy..w sumie to się zgubiłam. - odparłam. Wiem,że to brzmiało dziwnie,Bertie chyba też to poczuł. Opisałam mu całą sytuację,a on zaprowadził mnie do sklepu mieszczącego się na tej samej ulicy. Okazało się,że właśnie tam Maddie robi zakupy. Chłopak wyjaśnił mi,że to jest najpopularniejszy taki sklep w Londynie. Wymieniliśmy się numerami telefonów i twitterami. Staliśmy przed sklepem.
- Masz chłopaka?Albo dziewczynę?-spytał Bertie.
- Em..nie,nie przepadam za dziewczynami. Chłopaka nie mam - tak bardzo chciałam,żeby Adam to teraz usłyszał..na pewno poczułby się dotknięty tak samo jak ja patrząc na te zdjęcia z Zoey.
- Halo? - powiedział chłopak delikatnie mnie szturchając.
- Przepraszam,zawiesiłam się na chwilę - powiedziałam sztucznie się śmiejąc. Bertie spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczyma.
- Wszystko w porządku? - zapytał zatroskany.
- W jak najlepszym - skłamałam. Tak naprawdę miałam ochotę rzucić mu się w ramiona i rozpłakać się. Co też zrobiłam zupełnie tego nie kontrolując. Zaczęłam tak głośno płakać,że poczułam zdziwione spojrzenia ludzi na plecach. Bertie mocno mnie obejmował. Usłyszałam głos Maddie:
- Em? Co ci jest?Zgubiłaś się?Co się stało?
Chciałam wydusić z siebie słowa,ale jeszcze głośniej się rozpłakałam. W końcu uspokoiłam się i powiedziałam:
-Zakochałam się...
- W kim? - spytali jednocześnie Bertie i Maddie.
- Chcę wrócić do domu,dobrze?Potem porozmawiamy. Maddie,mam prośbę..czy mój nowy przyjaciel może z nami jechać?
- Myślę,że tak - odparła niepewnie.
Skierowaliśmy się w stronę samochodu. Przez całą drogę siedziałam z tyłu w objęciach chłopaka. Ciocia Adama spoglądała na mnie podejrzliwie od czasu do czasu. Wysiedliśmy z pojazdu. Przed domem,a właściwie villą ujrzałam pewną postać. To był Adam,a ja szłam obejmując się z Bertiem. Poczułam,że może być ciekawie...

Bertie.
Ja Cię też - pomyślałam z westchnieniem. Szybko odpisałam :
Też chciałabym Cie przytulić,już tęsknie . Mam nadzieję,że czas szybko zleci do środy i niebawem się zobaczymy. Pokój jest świetny,dostaliśmy ten ogromny z widokiem na morze. Bardzo mi się podoba.
Naprawdę już tęskniłam. Adam jest świetnym chłopakiem. Starałam się o nim nie myśleć,więc wzięłam się za rozpakowywanie. W pokoju znajdowała się nawet garderoba. Ucieszyłam się,bo moje rzeczy na pewno nie zmieściłyby się w szafie. Trochę dużo ich wzięłam,ale miałam zamiar jeszcze jutro pójść na zakupy. Moim celem była koszulka z One Direction. Byłam ciekawa,czy Maddie wybrałaby się ze mną. Po kilku godzinach skończyłam i zeszłam do salonu. Właścicielka domu siedziała na sofie,bawiąc się z jednym z psów - Weldem.
- Rozpakowałaś się już?W czymś ci pomóc? - zapytała zatroskana.
- Nie,poradziłam sobie - odparłam nieśmiało. - Mam jedno pytanie.
- Słucham ? - uśmiechnęła się ciepło.
- Rozpakowałaś się już?W czymś ci pomóc? - zapytała zatroskana.
- Nie,poradziłam sobie - odparłam nieśmiało. - Mam jedno pytanie.
- Słucham ? - uśmiechnęła się ciepło.
- Poszłabyś ze mną na zakupy? - wydusiłam.
- No jasne!A co zamierzasz kupić? - spytała zaciekawiona.
- W sumie to bluzki,bluzy,jakieś gadżety z mojego ulubionego zespołu. - odpowiedziałam trochę pewniej.
- A jaki jest twój ulubiony zespół?Nirvana?Kings Of Leon?Young Money?
- Nie...One Direction - poczułam,że się rumienie. Miałam obawy co do opinii Maddie na temat chłopców.
- Nie...One Direction - poczułam,że się rumienie. Miałam obawy co do opinii Maddie na temat chłopców.
- A,no dobra. Szczerze to słyszałam tylko jedną piosenkę,ale z tego co wiem,w Londynie można kupić coś z nimi w prawie każdym sklepie. To o której jedziemy?
Maddie dużo mówiła,dopiero teraz zauważyłam.
- Hm..nie wiem,może o 10? - zapytałam nie bardzo wiedząc,od której sklepy są otwarte.
- O 10?Przecież chcesz coś kupić,a z Doncaster do Londynu jedzie się 3 godziny. Musiałybyśmy wyruszyć o 7. - odparła ze zdziwieniem.
- Myślę,że bez problemu wstanę,ale nie wiem,jak ty? - spytałam zagryzając wargę.
- Jasne,nie ma sprawy - powiedziała z szerokim uśmiechem.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o sklepach w Londynie,bawiąc się przy okazji z Wedlem. Zjadłyśmy kolację,czyli ciasteczka serowe. Wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku wpatrując w morze. Chciałbym,żeby Adam tu obok mnie był. Próbowałam zasnąć,ale nie mogłam. Chwyciłam laptopa i weszłam na twittera. O mało nie udławiłam się herbatą. Zobaczyłam paręnaście zdjęć Adama z jakąś dziewczyną...do tego całujących się. Nie miałam prawa mieć mu tego za złe,przecież nie był moim chłopakiem,ale do czasu... Byłam przekonana,że jeśli wysyła się komuś takie smsy i zachowuje się w taki sposób,coś się czuje do danej osoby. Ale chyba się myliłam...zadzwoniłam do Adama. Głos mi się załamywał,ale próbowałam być silna.
- Halo? - odebrał. Poczułam,że jest pijany.
- Cześć,słuchaj nie mówiłeś mi,że masz dziewczynę?
- Coooo...? Ja nie mam dziewczyynyyy.
Poczułam,że nie ma sensu z nim rozmawiać,skoro jest pod wpływem alkoholu,ale mimo to kontynuowałam rozmowę.
- A te zdjęcia na twitterze? - głos powoli mi się załamywał.
- Jejkuu nie ważne idź się leczyć dziewczynoo chyba chora jesteś...k....
Nie dałam mu dokończyć,rozłączyłam się. Nie znałam go jeszcze od tej strony. Miałam ochotę wrzucić telefon do morza. Nie miałam pojęcia,co myśleć o tych zdjęciach. Wyłączyłam laptopa i schowałam go pod łóżko. Może te zdjęcia były z jakiejś imprezy? Już nie raz widziałam,co robią nastolatkowie,gdy są pijani. Postanowiłam zostawić tą sprawę na później,nie chciałam się zamartwiać. Nastawiłam budzik na 5.00 i zasnęłam.
~ ~ ~
Wstałam dopiero o 6.00,godzinę wcześniej nie miałam siły wstać. Szybko ogarnęłam włosy i ubrałam się w czarne rurki,niebieską bluzę z DC i czarne vansy. Czyli w sumie tak na luzie. Zjadłam śniadanie z Maddie i wyruszyłyśmy. Było widać,że jest śpiąca,a nawet bardzo.
- Może pojedziemy innym razem,skoro się nie wyspałaś? - spytałam.
- Nie,nie w porządku. Kupimy kawę i zaraz się rozbudzę - odpowiedziała z prawie zamkniętymi oczyma.
- Mogę cię o coś spytać? - zapytałam z rumieńcem na twarzy.
- Yhym,jasne,a o co ?
- Chodzi o Adama..on...ma jakąś dziewczynę oprócz mnie? - zabrzmiało to dziwne,bo w sumie było to "trochę" nienormalne.
- Chodzi o Adama..on...ma jakąś dziewczynę oprócz mnie? - zabrzmiało to dziwne,bo w sumie było to "trochę" nienormalne.
- Nie,nic mi o tym nie wiadomo. Rok temu miał dziewczynę tutaj,w Anglii - Zoey - ale z tego co mi wiadomo,ona z nim zerwała...
Westchnęłam. Maddie wyglądała na zaniepokojoną i zapytała :
- A coś się stało?
- W pewnym sensie. - odparłam zasmucona.
- To znaczy?Możesz mi powiedzieć,on się nie dowie..
- No bo.. on był na jakichś zdjęciach z taką czarnowłosą dziewczyną,całowali się...
- Żartujesz?To muszą być stare zdjęcia. Zoey miała czarne włosy. Tylko nie wiem,po jaką cholerę je wstawiła - powiedziała wyraźnie rozgniewana Maddie.
- Uff...ulżyło mi.. Nie lubiłaś jej,co? - spytałam z uśmiechem.
- Niezbyt. Była kiczowata,cały czas chodziła w miniówkach,odsłaniając pół tyłka.
Chciało mi się śmiać. To było trochę niedorzeczne,że Adamowi,który miał taką dziewczynę jak Zoey, spodobałam się ja,jej zupełna przeciwność,ale mimo to cieszyłam się,że to stare zdjęcia.
Dojechałyśmy do Londynu. Było pełno ludzi. Weszłyśmy do pierwszego sklepu - niestety nie znalazłyśmy nic odpowiedniego. Po kilku sklepach miałam ochotę zrezygnować,ale zobaczyłam na jednym napis :
PODPISYWANIE PŁYT ONE DIRECTION 3 SIERPNIA
Serce zaczęło mi bić bardzo szybko. Był dopiero lipiec,miałam tak długo tu zostać?Miałam wszystko gdzieś,muszę tu przyjść. Jeśli nie będę mogła zostać u Maddie,to będę mieszkać w motelu,może poszukam pracy...Zrobię wszystko,żeby zobaczyć Nialla,spotkać się z nim. Coś zabrzęczało mi w kieszeni. Wyjęłam telefon i zobaczyłam,że mam wiadomość od Adama. Nie czytając jej,zrobiłam zdjęcie temu szyldowi. Powiedziałam Maddie,że chcę już jechać do domu,zamówię sobie coś przez internet. Ona zdziwiła się i poszła jeszcze zrobić zakupy na obiad itd. Przeczytałam smsa:
Cześć. Przepraszam Cie za wczoraj,nie wiem,co mówiłem...ale na pewno coś głupiego,byłem troche nawalony.
Cześć. Przepraszam Cie za wczoraj,nie wiem,co mówiłem...ale na pewno coś głupiego,byłem troche nawalony.
Odpisałam bez namysłu:
Troche?Mniejsza. Widziałam Twoje zdjęcia z Zoey...
Troche?Mniejsza. Widziałam Twoje zdjęcia z Zoey...
Dostałam odpowiedź niemal natychmiast.
Jakie zdjęcia?Skąd wiesz,kto to Zoey?
Pogadamy jak przyjedziesz - odpisałam. Niech się martwi,miałam to naprawdę gdzieś. Ważne,że zobaczę Nialla. Na samą myśl,że będę mogła go dotknąć,przytulić,zobaczyć go na żywo..że on dotknie moją płytę,miałam dreszcze. Już bardzo się cieszyłam. Spojrzałam wokoło siebie. Nigdzie nie widziałam Maddie. Nie miałam jej numeru,a Londyn był olbrzymi. Chyba się zgubiłam - pomyślałam z paniką. Mówiła,że idzie do sklepu,nawet podawała mi nazwę,ale nie pamiętam jak brzmiała. Zdezorientowana obejrzałam się naokoło. Zobaczyłam tylko mnóstwo ludzi,w tym grupkę nastolatków. Patrzeli na mnie. Byłam ciekawa,co sobie o mnie myślą. Dziwna?Niegustowna?Żałosna? Spojrzałam w ich stronę. Dostrzegłam pewnego chłopaka,blondyna,który właśnie kierował się w moją stronę. Pozostali chłopcy krzyczeli coś do niego,ale nie zwracałam na to uwagi. Byłam ciekawa,co zrobi. Był coraz bliżej,w końcu stanął przede mną i powiedział z fajnym angielskim akcentem:
- Cześć.
- Hej..-odpowiedziałam trochę kalecząc angielski z nerwów.
- Jak leci? Jestem Dominic.
- Miło cię poznać,mów mi Emily albo Emiko.
- Jasne. Nowa jesteś czy tylko na wakacje przyjechałaś?- spytał z rękoma w kieszeniach,kołysząc się na piętach.
- Na wakacje niestety..wczoraj przyjechałam,a co? - zapytałam z uśmiechem małej dziewczynki.
- A nic,tak się pytam..właściwie to wpadłaś w oko mojemu koledze.
Zarumieniłam się.
- Któremu? - spytałam z ekscytacją.
- Widzisz tego blondyna?Taki z fullcapem. - odparł Dominic nieco zażenowany całą sytuacją.
- Yhym. Mógłbyś go tu zawołać? - zapytałam. Sama nie wiedziałam co robię. Zgubiłam się w Londynie i zamiast szukać Maddie,gadałam z jakimiś kolesiami.
- BEEEERTIE ! - zawołał dźwięcznym głosem chłopak. Bertie podszedł do nas nieśmiało i powiedział:
- E...hejj...mam na imię...
- Bertie - dokończyłam zagryzając wargę z ekscytacją.
- Taaaak,a ty jesteś?- zapytał nieco rozluźniony. Dominic spojrzał na nas przewracając oczyma i odszedł. Zaśmiałam się lekko i powiedziałam:
- Emily.
- Miło mi cię poznać,może oprowadzić cię po Londynie? - zapytał z nadzieją.
- To znaczy..w sumie to się zgubiłam. - odparłam. Wiem,że to brzmiało dziwnie,Bertie chyba też to poczuł. Opisałam mu całą sytuację,a on zaprowadził mnie do sklepu mieszczącego się na tej samej ulicy. Okazało się,że właśnie tam Maddie robi zakupy. Chłopak wyjaśnił mi,że to jest najpopularniejszy taki sklep w Londynie. Wymieniliśmy się numerami telefonów i twitterami. Staliśmy przed sklepem.
- Masz chłopaka?Albo dziewczynę?-spytał Bertie.
- Em..nie,nie przepadam za dziewczynami. Chłopaka nie mam - tak bardzo chciałam,żeby Adam to teraz usłyszał..na pewno poczułby się dotknięty tak samo jak ja patrząc na te zdjęcia z Zoey.
- Halo? - powiedział chłopak delikatnie mnie szturchając.
- Przepraszam,zawiesiłam się na chwilę - powiedziałam sztucznie się śmiejąc. Bertie spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczyma.
- Wszystko w porządku? - zapytał zatroskany.
- W jak najlepszym - skłamałam. Tak naprawdę miałam ochotę rzucić mu się w ramiona i rozpłakać się. Co też zrobiłam zupełnie tego nie kontrolując. Zaczęłam tak głośno płakać,że poczułam zdziwione spojrzenia ludzi na plecach. Bertie mocno mnie obejmował. Usłyszałam głos Maddie:
- Em? Co ci jest?Zgubiłaś się?Co się stało?
Chciałam wydusić z siebie słowa,ale jeszcze głośniej się rozpłakałam. W końcu uspokoiłam się i powiedziałam:
-Zakochałam się...
- W kim? - spytali jednocześnie Bertie i Maddie.
- Chcę wrócić do domu,dobrze?Potem porozmawiamy. Maddie,mam prośbę..czy mój nowy przyjaciel może z nami jechać?
- Myślę,że tak - odparła niepewnie.
Skierowaliśmy się w stronę samochodu. Przez całą drogę siedziałam z tyłu w objęciach chłopaka. Ciocia Adama spoglądała na mnie podejrzliwie od czasu do czasu. Wysiedliśmy z pojazdu. Przed domem,a właściwie villą ujrzałam pewną postać. To był Adam,a ja szłam obejmując się z Bertiem. Poczułam,że może być ciekawie...

Bertie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz