niedziela, 13 maja 2012

Rozdział 7.

for acocii. ;* jeśli chciałby ktoś dedykację do następnego rozdziału,niech napisze w komentarzu :)
^ ^ ^  
Stałam wpatrzona w irlandczyka trzymając Adama za dłoń. Moje serce biło teraz tak szybko i głośno,że nie byłam w stanie usłyszeć własnych myśli. Zamknęłam oczy,po czym otworzyłam je ponownie. Niall spoglądał na mnie z rozbawieniem i zdziwieniem. Pewnie myślał : "Co ta dziewczyna wyrabia?". Już uważa mnie za idiotkę... Z rozmyślań wyrwał mnie Adam:
- Co ty wyrabiasz? - zapytał,a gdy nie odpowiedziałam,kontynuował- Ej,to jest Niall z One Direction? - powiedział wskazując tępo na blondyna.
 Nic nie odpowiedziałam,ale po mojej minie Adam znał odpowiedź. Puściłam jego dłoń i na początku niepewnie podeszłam do mojego idola,a potem już rzuciłam mu się w ramiona. Zaczęłam go mocno ściskać,nie wierząc w to,co się dzieje. Może to halucynacje?Sen?Nie,zbyt realistyczny... Niall wpatrywał się we mnie jakbym była jedzeniem lub jakby coś nowego odkrył. Zarumieniłam się i zapytałam:
- Czemu jesteś w Anglii,a nie w Irlandii?
- Mam jeszcze trochę wolnego,więc postanowiłem odwiedzić moich starych kumpli. - odpowiedział z cudownym irlandzkim akcentem.
- Oh,no tak,nie pomyślałam,że mogłeś odwiedzić kumpli. - powiedziałam czując,że to zdanie nie ma sensu,ale ciągnęłam dalej - Będę na waszym koncercie 20 lipca i 3 sierpnia na podpisywaniu płyt - poinformowałam irlandczyka ekscytując się tym,że nie ostatni raz go widzę.
- To świetnie! Jeszcze się zobaczymy w takim razie! - odrzekł Niall szeroko się uśmiechając. Uwielbiałam jego aparat . Odwzajemniłam uśmiech i zapytałam się,czy moglibyśmy zrobić sobie razem zdjęcie. Chłopak bez wahania się zgodził. Bardzo cieszyłam się,że będę miała nową tapetę na moim IPhonie. Irlandczyk oznajmił,że musi już lecieć do hotelu,wtedy serce omal mi nie stanęło i zapytałam:
- Czy w tym hotelu są pozostali chłopcy? 
- Tak,ale proszę Cię,nie mów nikomu,nie pisz o tym na twitterze...chcielibyśmy mieć trochę odprężenia przed nadchodzącą trasą koncertową,to strasznie wykańczające - westchnął. Chyba żałował,że mnie o tym poinformował. 
- Jasne,dla Ciebie wszystko! - powiedziałam przytulając go jeszcze raz. Jezu,przytulałam Nialla i nie krzyczałam z radości. Sukces. Chłopak odszedł zakładając kaptur na głowę,a moje serce biło coraz szybciej. Kochałam go tak mocno jak Adama. Obydwóch kochałam...to normalne?Raczej nie... Nagle zorientowałam się,że nie wiem,gdzie jest Adam. Wpadłam w panikę. Co ja powiem Maddie? "Sorry,ale gadałam z Niallem?" - pomyślałam ironicznie. Spojrzałam na ulicę i dostrzegłam mojego chłopaka - leżał i najprawdopodobniej spał,na krawężniku. Odetchnęłam z ulgą,a jednocześnie wybuchnęłam śmiechem. Wyglądał uroczo. Nie chciałam go budzić,ale spoglądając na zegarek,który wybijał 2:42,byłam zmuszona. Zaspany powiedział:
- Jeszcze pięć minut,daj mi się wyspać...
- Nie kochanie,nie ma tak dobrze. Chodźmy do domu,jest już na serio późno,pewnie Maddie się martwi - odrzekłam uśmiechając się szeroko. Odwzajemnił uśmiech,nie widząc zbytnio co się jeszcze wokół niego dzieje i chwiejącym krokiem dotarliśmy do domu jego ciotki. Ku mojemu zdziwieniu, Maddie spała. Miło,że nam ufa. Adam pierwsze co,to wszedł to pokoju i rzucił się w ubraniach na łóżko. Ja też byłam bardzo zmęczona,więc tylko przebrałam się w pidżamę i położyłam obok niego. Zasnęłam bardzo szybko. Śnił mi się Niall,bo co innego? Miałam Adama,ale pragnęłam także Horana. Nie potrafiłabym pomiędzy nimi wybrać. Dobrze,że nigdy nie będę musiała dokonywać takiego wyboru. 
Obudziłam się ok. 11tej . Moje kochanie jeszcze spało. Postanowiłam dać mu się wyspać i poszłam na dół. Maddie jak zwykle krzątała się w kuchni. Spojrzała na mnie uśmiechając się,po czym powiedziała:
- Nieźle zaszaleliście,co?
- Nie,tylko Adam był lekko pijany,a tak po za tym super było. - odparłam nie wspominając o Niallu. Powiedzieć jej,czy nie? W sumie to nie była jakaś tajemnica,ale postanowiłam jej tego nie mówić,jak na razie. 
- Cieszę się,że wróciliście cali. Można wam zaufać - odrzekła całując mnie w policzek i stawiając przede mną miskę truskawek. Podziękowałam jej i nagle zorientowałam się,że nie dzwoniłam jeszcze do mojej mamy ani razu będąc w Anglii. Napisałam jej smsa,żeby zaraz weszła na skype'a. Włączyłam laptopa i usiadłam z nim na podłodze. Połączyłam się z mamą - jak zwykle miała sztuczny,doklejony uśmiech,a jej brązowe włosy opadały na ramiona w nieładzie.
- Hej! - powiedziałam jedząc truskawki.
- Cześć córcia...fajny masz pokój,nie wiedziałam,że hotele w Anglii są takie luksusowe - rzekła.
- Ja też się zdziwiłam. Do tego serwują przepyszne jedzenie. - oznajmiłam z uśmiechem.
- A co ty taka radosna jesteś? - spytała wścibsko. No tak,cała ona. Musi znać całą prawdę.
- Nie wiem,to Anglia tak na mnie wpływa. No i idę na koncert One Direction 20 lipca - rzekłam z ekscytacją.
- To fajnie,fajnie.. - powiedziała mama z udawanym zaciekawienem. Dalej rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym,gdy nagle usłyszałam głos Adama - zaspany i seksowny : 
- Kochanie,a ty już nie śpisz? 
Mojej mamie prawie gałki oczne wypadły. No tak,głupia ja,zapomniałam,że nie jestem w hotelu,tylko u mojego chłopaka. Jaki przypał,Boże,co ja jej teraz powiem?! - pomyślałam spanikowana. Adam wyczołgał się z łóżka i usiadł obok mnie owinięty kołdrą. 
Adam
- Dzieeń dobry - powiedział. Chyba do końca nie wytrzeźwiał. Powiedziałam mu na ucho,żeby lepiej schował się z pola widzenia kamerki,ale on nie posłuchał. Nadal tępo uśmiechał się do laptopa,a moja mama była bliska zawału. Zaniemówiła. W końcu wydusiła:
- Może chcesz mnie o czymś łaskawie poinformować?!
- To nie tak jak myślisz! To mój kol...chłopak,no...-zaczęłam się tłumaczyć.
- Dobrze,ale czemu mnie o nim nie poinformowałaś?! Gówniaro,ile ty masz lat?! -  krzyknęła moja rodzicielka.
- Bo jeszcze nie miałam okazji,gdybyś chciała wiedzieć! Po za tym,do niczego nie doszło,więc nie musisz mi dawać wykładów o antykoncepcji,co już założę się,miałaś zamiar zrobić. Jestem rozsądna,ale chyba o tym nie wiesz,bo mnie za dobrze nie znasz! Zadzwoń jak się uspokoisz! Dziękuje,do widzenia ! - wyłączyłam kamerkę. Co za kobieta,pewnie już kupuje bilet i przylatuje do Doncaster. Skończona idiotka. Miałam zamiar wściec się na Adama,ale nie zrobiłam tego,skąd on mógł wiedzieć,że akurat rozmawiam z mamą? Po za tym nadal tępo się uśmiechał. Co on takiego wypił,że nadal na niego działa? Dałam mu trochę truskawek i pocałowałam go w policzek. Był taki kochany,nawet po pijaku. Udałam się w stronę łazienki. Spojrzałam w lustro,moje włosy wyglądały jak jedna wielka masakra. Chciałam zmienić ich kolor i może trochę ściąć albo podoczepiać. Po prostu chciałam zmian. I od dawna marzyłam o kolczyku w karku albo tatuażu,jednak wolałam piercing,a korzystając z okazji,że nie ma tutaj mojej mamy,mogłam robić dosłownie wszystko,co mi się podoba.Adam raczej dzisiaj będzie leczył kaca,więc mogę wybrać się gdzieś z Maddie. Był piękny,słoneczny dzień. 7 lipca,już za niecałe dwa tygodnie koncert One Direction...miałam ochotę rozpłakać się ze szczęścia. Włączyłam ich płytę i otworzyłam szafę. Mnóstwo,mnóstwo ciuchów,ale i tak nie mam pomysłu,co ubrać. Po przerzuceniu wszystkich ciuchów znalazłam śliczną sukienkę,którą postanowiłam ubrać.Ogarnęłam się i zapytałam Adama pokazując się mu z każdej strony:
- Jak wyglądam?
- Nieziemsko kusząco - odparł całując mnie w policzek. Uwielbiałam sposób,w jaki to robił,tak delikatnie,ale zmysłowo. Czułam się kochana. Powiadomiłam go,że wychodzę dzisiaj z Maddie,a on zostaje w domu i odsypia. Jego ciotka zareagowała na moją propozycję niezwykle entuzjastycznie. Lubiłam ją,nawet bardzo. Myślę,że się zaprzyjaźniłyśmy,pomimo znacznej różnicy wieku. Doradzała mi w modzie,nakładaniu make-up'u,którego coraz częściej używałam,bo w końcu Maddie mnie nauczyła. Kierowałyśmy się teraz jej niebieskim mini cooperem do fryzjera. Byłam zdenerwowana,nie bardzo wiedziałam,jakie chce włosy i co z nimi zrobić,ale Maddie powiedziała,że możemy przyjść innym razem,jak już się zdecyduję. Podziękowałam jej i pojechałyśmy dalej - do salonu piercingu. Gdy weszłyśmy do budynku,nogi trzęsły mi się ze strachu. Poinformowałam piercera,że chcę zrobić sobie kolczyk w karku i że Maddie to moja mama,na co ona zerknęła na mnie wzrokiem pt. "Are you fucking kidding me?". Odpowiedziałam uśmiechem,po czym usiadłam na fotelu,na którym miał być wykonany zabieg,czyli włożenie kolczyka. Piercer był miły,powiedział,żebym się nie ruszała,wtedy będzie wszystko ok. Zrobił tak,jak kazał i poczułam ukłucie. Zacisnęłam mocno zęby,a łzy spływały mi po policzkach. Bolało jak cholera,do tego musiałam spiąć włosy w kok,żeby nie zahaczały o kolczyk. Moje godzinne układanie włosów poszło na marne. Zapłaciłam dość tanio,podziękowałam,posłuchałam rad,co robić,żeby go dobrze utrzymać i wyszłyśmy. 
- Serio to ci się podoba? - spytała Maddie ze zdziwieniem kierując samochodem.
- No,fajnie to od tyłu wygląda,przynajmniej mi się podoba - odpowiedziałam zapinając pas. - Gdzie teraz jedziemy?
- Hm...co ty na to,żeby kupić składniki i zrobić babeczki z truskawkowym kremem?A potem dam ci moje maleństwo,czyli lustrzankę i porobimy sobie zdjęcia,hmm? - zapytała z uśmiechem i ekscytacją 3-letniej dziewczynki.
- Jasne,kocham robić zdjęcia,a co do moich umiejętności kulinarskich,to zostawię je bez komentarza! - powiedziałam wybuchając śmiechem. Maddie również zaczęła się śmiać. - Dziwie się,że często pieczesz jakieś słodkości,a masz taką szczupłą figurę,jak ty to robisz? - kontynuowałam ze zdziwieniem.
- Szybki metabolizm - odparła z uśmiechem. Kochałam z nią rozmawiać,o czymkolwiek,każda rozmowa była fascynująca i ciekawa. Żałowałam,że nie mam takiego dobrego kontaktu z matką. Założę się,że jak wrócę do tej pieprzonej Polski,ona będzie kazała mi wyjąć tego kolczyka,czego ja oczywiście nie zrobię,bo to mój kark,nie jej. Dalszą drogę pokonałyśmy w milczeniu. Myślałam ogólnie o moim życiu i zrobiło mi się smutno. Że to niby wszystko miało się skończyć?Mam wyjechać z Anglii?To jakiś nieśmieszny żart. Chociaż cieszyłam się,że Adam będzie cały czas przy mnie,w Polsce też. Uśmiechnęłam się na samą myśl,że moglibyśmy żyć długo i szczęśliwie. Wychowalibyśmy takie małe,hipsterskie dzieciaczki. Dobra,co ja gadam - pomyślałam. Kupiłyśmy składniki na muffinki i wróciłyśmy do villi Maddie. Ciotka mojego chłopaka dała mi różowy fartuszek i zaczęłyśmy je robić. Siedziałyśmy w kuchni trzy godziny cały czas śmiejąc się i rzucając składnikami. Maddie jak na swój wiek zachowywała się jak nastolatka. W końcu Adam przyszedł do kuchni nieco zaspany i zamoczył palca w cieście,po czym zamiast posmakować,wysmarował mi nim twarz.
- Co ty robisz? - krzyknęłam oburzona,ale z uśmiechem.
- Teraz jesteś jeszcze słodsza,mam ochotę to z ciebie zlizać - powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Maddie spojrzała na niego,po czym wybuchnęła śmiechem i oznajmiła:
- Miłość w dzisiejszych czasach jest dziwna,a w szczególności nastoletnia.
Cała nasza trójka wybuchła śmiechem i zaczęła się bitwa na pozostałości po składnikach,czyli różowym kremem,surowym ciastem i ozdobami z cukru. Naszą "wojnę" przerwał nastawiony przed Maddie budzik. 
- Muszę je wyjąć z piekarnika bo się spalą!- krzyknęła przerażona. Stałam z Adamem spoglądając na naszą kuchareczkę z zacieszem na twarzy. Była straszną perfekcjonistką,przez co czasami była aż zabawna.
Wszyscy doprowadziliśmy się do porządku i usiedliśmy przy stole. Babeczki wyglądały smakowicie - zdążyły już nawet wystygnąć. Rzuciłam się na nie jako pierwsza - byłam dość głodna. Wtedy zorientowałam się,że nie powiedziałam Adamowi o moim kolczyku.
- A co ty masz na...karku? - zapytał zdziwiony.
- Zapomniałam ci powiedzieć skarbie,dzisiaj zrobiłam sobie kolczyka...Podoba ci się? - spytałam jak gdyby nigdy nic.
- No,fajny jest,ale wiesz,mógłbym pojechać z tobą do piercera,żeby cię wspierać,gdyby cię bolało,czy coś. - powiedział niemrawo.
- Oj tam,ale żyję - odparłam z uśmiechem. Siedzieliśmy w ciszy,w końcu przerwała ją Maddie:
- To co,idziemy dzisiaj na te zdjęcia?Jest jeszcze jasno,dobre światło. 
Maddie
- No jasne!Adam,idziesz z nami? - odpowiedziałam podekscytowana. W odpowiedzi kiwnął głową. Miałam wrażenie,że jest na mnie wkurzony. Pocałowałam go w policzek i wstałam od stołu. Wszyscy poszliśmy do ogrodu. Najpierw miałam porobić zdjęci Maddie. Adam usiadł na tarasie i udawał,że jest znudzony,a tak naprawdę cały czas zerkał na nas. Nie umie grać. Mimo to byłam zadowolona ze zdjęć,które wykonałam. Jeśli ma się taką śliczną modelkę,to trudno,aby zdjęcia wyszły brzydko. Gdy już skończyłam robić zdjęcia Maddie,ona powiedziała:
- Ślicznie wyszły,wyślę je do agencji,może znajdą dla mnie jakąś robotę,ciągłe siedzenie w domu i nic nie robienie mnie nudzi.
Spojrzałam na nią ze zdziwieniem,omal oczy mi nie wypadły:
- Serio jesteś zmęczona "nic nie robieniem"?Ja bym się cieszyła siedząc całymi dniami w domu albo na zakupach.
Emiko
- To z czasem ci się nudzi. Planowałam też założyć rodzinę,ale przecież tu nie ma nikogo normalnego,a ja mam już 36 lat,więc jest małe prawdopodobieństwo,że jeszcze urodzę dziecko...- powiedziała załamującym się głosem. Po raz pierwszy widziałam,jak wygląda,gdy jest smutna. Podbiegłam do niej z Adamem i przytuliliśmy ją. Nie było nigdy widać,że przejmuję się czymkolwiek. Biedna dusiła w sobie emocje. Może zachowywała się tak,bo widziała szczęśliwie zakochane,młode osoby? Nie wiem. Przeprosiła mnie i powiedziała,że nie ma już dzisiaj humoru na robienie zdjęć. Więc Adam porobił mi zdjęcia. Wszechstronny chłopak,po prostu idealny jest. Wróciłam do pokoju z setkami zdjęć do wgrania. Wrzuciłam niektóre na twittera i miałam już czas dla mojego ukochanego. Siedziałam naprzeciwko niego na łóżku wpatrując się w jego śliczne,zielono - niebieskie oczy.
- Wiesz co?-zapytałam ni stąd, ni zowąd.
- Hm..nie? - odparł zaciekawiony.
Adam
- Kocham cię,ale tak bardzo,jak nigdy nikogo nie kochałam. Przy nikim nie czułam się tak bezpiecznie,jak przy tobie. Musimy pójść do tej samej szkoły,bo zwariuję nie widząc cię 8 godzin - powiedziałam całując go delikatnie i trzymając za kark.
- Ja też,pójdę za tobą wszędzie. Jesteś najwspanialszą osobą,jaką kiedykolwiek poznałem. - powiedział przytulając mnie i delikatnie całując. Ciarki przeszły mi przez całe ciało. Miałam ochotę nie przestawać,nigdy. Leżeliśmy teraz całując się bez przerwy. Chyba muszę to przerwać,bo jeszcze do czegoś dojdzie,nie wiem czy tego chce - pomyślałam. Jednak to się stało. Moja mama wykrakała dzisiaj rano. Właśnie przespałam się z Adamem. Nie przypuszczałam,że zrobię to z nim i że tak bardzo go pokocham,ale cóż,"co się stało,to się nie odstanie". Zasnęłam wtulona w jego klatkę piersiową.
Obudziłam się przed południem,Adam jeszcze spał,więc go nie budziłam. Z nudów zerknęłam na wiadomości w telefonie. Miałam dwa smsy od Vivien :
wczoraj,23:35 
Mam już dosyć,weź mnie z tej patologii....


dzisiaj 02:13
Zaraz sobie coś zrobię,nie wiem....nie wytrzymuję....Miło było Cię poznać. Kocham Cię. Vivien.




Serce niemal mi stanęło. Co się stało młodej?Co ona odwala?Rzuciłam się do szafy,żeby wziąć ciuchy i pojechać do Vie. Nagle dostałam smsa...


^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^
Okej,więc już jest 7 rozdział :). Liczę na komentarze,opinie itp. Jeśli ktoś chce dedykację do 8 rozdziału - niech napisze :) . 
Monika xoxo

6 komentarzy:

  1. Genialne <3 Uwielbiam to opowiedanie <3~~youareforme.fbl.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za dedykację! ;* jejku, to twoje opowiadanie mogłabym czytać i czytać.. CUDOWNE!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  3. no cześć debilu :* powiem Ci że masz nawet fajne to opowiadanie ;///// żal ;////

    OdpowiedzUsuń