piątek, 13 kwietnia 2012

Rozdział 2.

Wstałam z łóżka następnego dnia bardzo wcześnie. Sama nie wiedziałam,czemu aż tak szybko się obudziłam. Wzięłam prysznic,ubrałam się i zjadłam śniadanie. U mnie wszyscy jeszcze spali,bo była sobota. Jeszcze dwa dni - pomyślałam. Nie mogłam się doczekać. Tata zostawił mi pieniądze na zakupy,bo prosiłam go o to wczoraj. Chwyciłam je,włożyłam do portfela i bez zastanowienia poszłam na autobus. Była dopiero 9-ta. Usiadłam z tyłu pojazdu i włożyłam słuchawki. Oczywiście włączyłam sobie One Direction,bo co innego?Z całego serca kocham ten zespół. Wysiadłam z autobusu i ujrzałam na przystanku przystojnego chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego,a on odwzajemnił uśmiech. Chciałam się udać do galerii,ale nagle poczułam,że ktoś łapie mnie za rękę. To był ten przystojniak .
-Hej,jestem Adam - przywitał się czarująco.
-O...cześć..jestem Emiko . - powiedziałam nieśmiale,wcześniej raczej nikt do mnie nie podchodził pierwszy,a tym bardziej chłopak.
-Wybierasz się na zakupy?-spytał ze zniewalającym uśmiechem.
-Taaak,a ty gdzie się wybierasz?-zapytałam bez namysłu.
-W sumie miałem jechać do ojca,ale jeśli nie masz nic przeciwko potowarzyszę ci w czasie zakupów,uwielbiam modę . - odparł Adam z bananem na twarzy. Powstrzymywałam się od śmiechu . Pierwszy chłopak,który przyznaje się do tego,że lubi modę. - Coś nie tak? - spytał zmieszany.
-Nie,po prostu..a dobra nieważne. Jasne,miło mi będzie usłyszeć opinię kogoś kto zna się na modzie.- odparłam z przekonaniem. Ruszyliśmy w stronę galerii. Pachniał fajkami i playboyem,bardzo męsko. Chłopak zachowywał się jakbyśmy znali się od piaskownicy. Zadawał mnóstwo pytań,a ja cierpliwie odpowiadałam. Dowiedziałam się,że jest w moim wieku i możliwe,że będziemy razem w liceum. Weszliśmy do mojego ulubionego sklepu i zaczęłam przymierzać ciuchy. Dziwnie było pytać o opinię nowo poznanego chłopaka,ale nie zważałam na to. Świetnie się bawiliśmy. Adam pomógł mi nawet w wyborze wielu zestawów. Skończyła mi się kasa,zostało mi jednak trochę na kawę,więc udaliśmy się do kawiarni. Usiedliśmy przy stoliku z tyłu lokalu.
- Zawsze robisz tak dużo zakupów?Ważą chyba więcej od ciebie - powiedział ze śmiechem. 
- Nie,raczej kupuję w internecie,ale teraz nie zdążyłyby dojść,bo mi są potrzebne w sumie na teraz. - odpowiedziałam z delikatnym uśmiechem i rozmarzeniem w oczach.
- Jeśli mogę spytać,to co się szykuje?Jedziesz na jakąś imprezę czy coś? 
- Hm...jadę w poniedziałek do Anglii i.... -nie zdążyłam dokończyć bo Adam mi przerwał.
-Serio ? - zapytał z podekscytowaniem - Ja lecę do Doncaster do mojej cioci w środę!
Byłam zaskoczona.
- Tak? - nie mogłam w to uwierzyć . Poznałam chłopaka,który interesuje się modą i do tego najprawdopodobniej spędzę z nim wakacje,bo wątpię,żeby odpuścił z naszą znajomością. Świetnie się dogadywaliśmy. Wstałam i przytuliłam go ze szczęścia - Jednak nie będę w Doncaster sama! - krzyknęłam na całą kawiarnię. Adam uśmiechnął się szeroko i usiedliśmy . 
-Już wiesz,gdzie się zatrzymasz?- zapytał z nieskrywaną ciekawością.
- Jeszcze nie... - odparłam niepewnie z nadzieją,że coś mi poleci lub w najlepszym wypadku przekona ciocię do tego,bym zatrzymała się u niej. 
- Wiesz co,jeśli nie masz nic przeciwko,możesz udawać,że jesteś moją dziewczyną...-chłopak zaczął,a ja już miałam wątpliwości co do tego planu - ...i zapytam się ciotki,czy mogłabyś przyjechać ze mną. Myślę,że na 100% się zgodzi,tylko,że ja dojechałbym dwa dni później. 
-No plan w sumie nie jest zły - skłamałam- ale czemu dojedziesz dwa dni później,jak się usprawiedliwisz?
- Powiem,że mam warsztaty malarskie i kończą się we wtorek.
- A jeśli spyta się twoich rodziców?- chciałam,żeby ten plan był idealny. Zapadła chwila ciszy.
- Oni się nie lubią z moją ciocią,za to ona za mną przepada - powiedział z zawstydzeniem.
- Rozumiem... - odparłam. Kontynuowaliśmy rozmowę,Adam opowiadał mi o Doncaster,o ludziach stamtąd itd. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Ustaliliśmy,że spotkamy się jeszcze jutro wieczorem i wszystko do końca zaplanujemy. Zerknęłam na zegarek i okazało się,że jest już po 15-tej . 
-Ale się zagadaliśmy - powiedziałam ze zdziwieniem. 
-No rzeczywiście... - odparł chłopak wyjmując telefon. - 5 smsów..każdy od taty - rzekł.
- Jeśli musisz już iść,to chodź,bo ja też już muszę wracać. Nie zostawiłam mamie karteczki,ani żadnej informacji,pewnie się martwi - powiedziałam bez przekonania. Sięgnęłam po kurtkę,zapłaciłam za kawę i przytuliłam Adama. Przyjacielski uścisk,nic więcej - pomyślałam. Wyszliśmy z kawiarni kierując się w stronę przystanku.
-Jakim autobusem jedziesz?-spytałam z zaciekawieniem.
- 712,a ty? - zapytał z nadzieją.
- 210 ... o , właśnie jedzie! Pa Adam, do jutra - powiedziałam jeszcze raz go przytulając. Robiłam to stanowczo za dużo jak na pierwsze spotkanie. Chłopak patrzył, jak odjeżdża mój autobus. Naprawdę go polubiłam,nie chciałam tego stracić,więc na razie nie mówiłam mu o mojej miłości do One Direction. Nie wyglądał na osobę,która słucha tego rodzaju muzyki,chociaż...-pomyślałam. Wysiadłam z pojazdu i skierowałam się w stronę domu. Zakupy były naprawdę ciężkie... 
- Hej wszystkim! - krzyknęłam wchodząc do domu. Rodzina siedziała przy stole jedząc obiad. Pobiegłam do góry,zostawiłam torby i zeszłam na dół. Usiadłam przy stole i zapytałam:
-Co dziś na obiad? 
-Kurczak z ryżem i warzywami - odpowiedziała mama. Od razu miałam banana na twarzy,uwielbiałam to danie. - Co ty dzisiaj taka wesoła jesteś?
- Wiesz...zakupy,w sumie dużo rzeczy kupiłam,jak zjem,to ci pokażę - odparłam,chociaż to nie był jedyny powód mojej radości. Mama uśmiechnęła się od ucha do ucha. Cieszyła się,że chociaż raz mam dobry humor.  Zjadłam obiad,pokazałam mamie moje "zdobycze",skomentowała je w następujący sposób: "Chociaż raz zrobiłaś normalne zakupy". Zignorowałam jej uszczypliwość. Nic nie było mi w stanie popsuć mojej radości. Zaczęłam powoli się pakować. Włożyłam do walizki oczywiście moje nowe ubrania,ledwo je upchnęłam więc wzięłam jeszcze torbę mamy,przecież to nie wszystko jeszcze. Telefon zadzwonił,na dzwonku miałam refren "One Thing",odebrałam :
-Halo?
- No cześć,to ja,Adam...-powiedział głos w słuchawce. Ucieszyłam się.
- O,cześć! 
- Ciocia zgodziła się,dała nam wspólny pokój - rzekł niepewnie,ale w jego głosie było słychać skrywaną ekscytację. 
- Naprawdę? Jejku cieszę się,chyba ze mną przeżyjesz - odpowiedziałam ze śmiechem.
- Mam nadzieję -chłopak odwzajemnił śmiech. - To co,jutro się spotykamy? - nie wiedziałam po co,ale się zgodziłam. Zakończyliśmy rozmowę,a ja włączyłam sobie muzykę i zaczęłam tańczyć ze szczęścia. Bardzo się cieszyłam,nie byłam nawet w stanie opisać mojej radości.

Adam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz