z dedykacją dla Mariki,bo strasznie jej się podoba moje opowiadanie. <3
ROZDZIAŁ 3.
O 13-tej obudziła mnie mama.
-Ktoś do ciebie przyszedł..jakiś chłopak - powiedziała z zażenowaniem.
-Co?!Adam?!Już?!Która jest godzina?! - byłam przerażona. Zerwałam się z łóżka i wciągnęłam szlafrok. Nie wiedziałam co robić,przecież wyglądałam jakbym dopiero co wstała...z grobu. - Możesz mu powiedzieć,że przesuniemy spotkanie na 16-stą?Zaspałam trochę...
-Dobrze..-odparła podejrzliwie mama. Już wyczuwałam,że będzie się o niego wypytywać. Rodzicielka poinformowała chłopaka. Z tego,co słyszałam,nie był zadowolony,ale się zgodził..Doprowadziłam się do porządku i zjadłam śniadanie,a właściwie obiad. Kiedy jadłam,mama weszła do kuchni i usiadła na krześle. Uhu,wywiad się zaczyna - pomyślałam.
- Co to za chłopak?-zaczęła nie ukrywając swojej bezczelnej ciekawości.
- Adam - odparłam bez emocji.
- No dobrze,ale kto to w ogóle dla ciebie jest?
Westchnęłam,już miałam dosyć tej rozmowy. W końcu powiedziałam:
-Kolega,wczoraj poznałam go w galerii,jak robiłam zakupy. - skłamałam,bo po co mama musi znać prawdę?Nie zamierzałam jej nawet powiedzieć o tym,gdzie się zatrzymam podczas pobytu w Anglii. Na 100% by się nie zgodziła.
- Na pewno ? - zapytała wścibsko.
- Na pewno - odparłam dobitnie. Skończyłam jeść,zerknęłam na zegarek,który wybijał 15:40. - Muszę już wychodzić - powiedziałam.
- A gdzie się spotykacie?
- W Starbucks.
Mama obrzuciła mnie wzrokiem i wyszła z jadalni. Ubrałam płaszczyk i wyszłam. Była mżawka,ale nie zwracałam na to szczególnej uwagi. Wsiadłam do autobusu,wlókł się niemiłosiernie. Miałam wrażenie,że się spóźnię. Nareszcie pojazd podjechał pod galerię. Wybiegłam z niego w stronę galerii. Zobaczyłam Adama,stał i się uśmiechał. Odwzajemniłam uśmiech i przyspieszyłam. Gdy byłam już bardzo blisko chłopaka,potknęłam się i wpadłam prost w jego ramiona. Złapał mnie i się roześmiał.
- Kaleka ze mnie... - powiedziałam zawstydzona.
- Oj tam każdemu się zdarza - odparł dziwnie zadowolony chłopak. Weszliśmy do kawiarni i zamówiliśmy gorącą czekoladę. Przez chwile nie mogłam oderwać wzroku od jego twarzy. Jest piękny - pomyślałam.
-Co ty jesteś dzisiaj taka nieobecna,zamyślona?-spytał z lekkim uśmiechem.
-Nie wiem,chyba za długo spałam..-odpowiedziałam bez namysłu. Otrzymaliśmy zamówienie,bez słowa mieszałam czekoladę. Cały czas myślałam,o tym,jaki Adam jest ładny.
- Chyba nie masz dzisiaj nastroju na rozmowy..-powiedział zawiedziony.
- Nie,nie...po prostu tak sobie rozmyślam...o wszystkim..
- Obawiasz się pobytu w Anglii?Czy jak?-spytał zaniepokojony.
- W sumie to trochę tak. Wiem,że tam są wspaniali ludzie... ale czy nie przeszkadza ci to,że będziesz miał pokój z dziewczyną?
Zapadła chwila ciszy,po czym kontynuowałam:
-Dziewczyną,która ma tonę ciuchów,swoje humory itd . I do tego słucha One Direction - odważyłam się powiedzieć.
- No i co z tego? Chyba każda dziewczyna ma takie swoje,że tak powiem zboczenia . A co do One Direction,to nawet lubię ten zespół. Mają kilka fajnych piosenek. - powiedział. Strasznie mnie zaskoczył. Byłam zdziwiona...nie dość,że lubi ten zespół,który jest wyzywany od pedałów,frajerów itd. ,to do tego kocha modę i obiecuje,że będzie znosił moje humory. Miałam ochotę go pocałować ze szczęścia,co też zrobiłam,ale było to delikatne muśnięcie w policzek. Wyglądał jakby czekał na to od dzieciństwa. Bardzo się ucieszył,ale widać było,że to ukrywa.
- A to za co? - spytał z szarmanckim uśmiechem Adam.
- A za to,że obiecujesz,że będziesz mnie znosił. - odparłam z bananem na twarzy. Rozmowa potoczyła się dalej i dowiedziałam się od chłopaka,że będziemy mieli sypialnię z dwoma dużymi łóżkami. Jego ciocia,u której się zatrzymamy ma na imię Magda,ale większość ludzi mówi na nią Maddie. Nie ma dzieci,mieszka z mężem w ogromnej willi z basenem. Posiada za to dużo zwierząt - 6 psów,4 papugi ary, 2 kanarki i coś jeszcze,ale zapomniałam już. Adam opowiadał,a ja nie mogłam się skupić na tym,o czym mówi. Był stanowczo za ładny. To będzie cud jak się w nim nie zakocham - pomyślałam. Głośno westchnęłam.
-Masz już dość moich opowieści?- spytał z rozbawieniem.
- Nie,no coś ty . To co mówisz,jest bardzo ciekawe - brzmiałam idiotycznie. - A na ile zostajesz?
- W sumie na tyle,ile chce. Mogę na miesiąc,mogę na całe wakacje,na tydzień...jak mi się podoba. A ty na ile możesz zostać?
- Praktycznie to mogę na miesiąc,ale wiesz..wszystko może się wydarzyć. Przede wszystkim chcę iść na koncert One Direction,byłbyś chętny pójść ze mną?-zapytałam bez wahania.
- Zobaczy się,co da się zrobić - odparł z uśmiechem. - Może wyszlibyśmy na świeże powietrze? Już się rozpogodziło.
- Hm...jasne .
Wyszliśmy ze Starbucks i skierowaliśmy się w stronę placu. Było dość mało ludzi. Szliśmy rozmawiając o Anglii. Nasze ręce stykały się co chwilę,ocierały o siebie. Niespodziewanie Adam zapytał:
-Mogę wziąć cię za rękę?
Nie wiedziałam,co powiedzieć,tak nagle o to zapytał..bez słowa chwyciłam go za dłoń. Spojrzałam mu w oczy. Nachyliliśmy się do siebie,nasze twarze niemal się stykały. W końcu chłopak zdobył się i pocałował mnie. Puściłam jego rękę, położyłam mu dłonie na karku i kontynuowaliśmy. Całował nieziemsko,delikatnie,ale namiętnie. Musiałam zaczerpnąć powietrza,więc oderwałam usta od jego warg. Nagle zauważyłam,że naokoło pełno ludzi stoi i patrzy się na nas. Zawstydziłam się,chwyciłam rękę chłopaka i poszłam w stronę przystanku. Adam szedł jak zaczarowany,ja zresztą też.
-Musisz już jechać?-spytał zawiedziony.
-Taaak....jeszcze dzisiaj idę do fryzjera,przefarbować włosy.-odpowiedziałam.
-Na jaki kolor?W tym jest ci ślicznie.
Rozmawiałam jeszcze z Adamem przez parę minut,po czym pożegnałam się z nim,a on obiecał mi,że odwiezie mnie jutro na lotnisko.Szczerze to się ucieszyłam. Ogólnie cieszyłam się z tego,że poznałam kogoś takiego,jak Adam. Siedząc w autobusie rozmyślałam tylko o nim. Ten niespodziewany pocałunek był dziwny,ale nie zaprzeczę,że przyjemny. Byłam ciekawa,jak potoczy się dalej nasza znajomość. Mimo tego,że on jest świetnym chłopakiem,nie zapomniałam o Niallu. Mojej pierwszej prawdziwej miłości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz