Palisz fajki?
Po chwili dostałam odpowiedź:
Tak,czasem,skąd to pytanie?
Nie wiedziałam,co odpisać,sama nie wiem,czemu się go o to spytałam. Nic nie odpisałam,po co?Nawet nie miałam pojęcia,jak sformułować odpowiedź: bo właśnie sobie spaliłam? Bo byłam ciekawa?Wydawało mi się to bez sensu.
~ ~ ~
Następnego dnia obudziłam się równo z budzikiem - o 6.15. Usiadłam na łóżku i poczułam,że brzuch mnie boli od stresu. Co prawda,Adam obiecał,że mnie odwiezie na lotnisko,ale obawiałam się tego,że nie dotrę do domu jego cioci. Wzięłam prysznic,ułożyłam włosy i zorientowałam się,że wczoraj nie poszłam do fryzjera. No pięknie,będę musiała przefarbować włosy w Anglii-pomyślałam. Spakowałam resztę rzeczy i przygotowałam sobie muesli. Zerknęłam odruchowo na zegarek - była 8.30. Za pół godziny przyjedzie Adam. Na samą myśl skręcało mnie w brzuchu. Zjadłam śniadanie i pobiegłam po walizki do góry. Były strasznie ciężkie,niemalże wywróciłam się z nimi na schodach. Usłyszłałam pukanie do drzwi. Rzucając wszystko,pobiegłam,żeby je otworzyć. Stał w nich Adam,jak zwykle nieźle się prezentujący.
- Cześć! - powiedział wesoło przytulając mnie.
- Hej! Taksówka powinna niedługo być - odparłam.
- Ok. Jednak nie przefarbowałaś się?- spytał z triumfem w głosie.
- Nie,zapomniałam o tym,że mam iść do fryzjera,wypadło mi z głowy.
- Ah...denerwujesz się?
- A co,bardzo widać? - roześmiałam się nerwowo.
- Trochę,ale nie przejmuj się,moja ciotka nie gryzie.
W tym momencie usłyszliśmy klakson taksówki. Wzięłam walizki z domu,Adam zaniósł je do samochodu,a ja zostawiłam karteczkę dla rodziców kuchni :
Szkoda,że nie zdążyliśmy się pożegnać.
Wracam za miesiąc.
Kocham was i będę tęsknić,
Emiko.
Musiałam trochę skłamać,żeby przysłali mi pieniądze..zakluczyłam dom i wybiegłam z posesji. Wpadłam do taksówki i usiadłam z tyłu,obok Adama. Ruszyliśmy na lotnisko. Czułam,że moje jelita skręcają się ze stresu. Poczułam dłoń chłopaka na mojej. Trzymał mnie za rękę. Znowu nie wiedziałam,jak zareagować,więc po prostu zerkałam przez okno. Fascynujący las - pomyślałam z irytacją. W końcu taksówka dojechała do lotniska. Zapłaciłam za transport i wysiadłam z pojazdu. Adam pomógł mi wyjąć bagaże i ruszyliśmy w kierunku budynku. Musiałam już pójść na odprawę,więc pożegnałam się z chłopakiem.
- To będą długie dwa dni - powiedziałam.
- Przetrwamy - rzekł całując mnie w policzek.
Poczułam,że mam wypieki na twarzy. Do tego brzuch mnie bolał jeszcze bardziej z każdą minutą. Trzesącymi rękoma chwyciłam uchwyt walizki i udałam się w stronę wejścia do pomieszczenia,w którym odbywała się odprawa. Spojrzałam za siebie - Adam obserwował,jak odchodzę.
~ ~ ~
Wsiadłam do samolotu,przez całą drogę słuchałam muzyki i smsowałam z Adamem. Obiecywał,że wszystko będzie dobrze,żebym się nie bała i że ma nadzieję,iż będę dzielna. Słodziak - pomyślałam,chociaż nie wiedziałam,jak o nim myśleć - chłopak czy przyjaciel?Nigdy nie miałam tak bliskiej osoby przeciwnej płci. Chciałam wysłać smsa do mamy,poinformować ją o tym,że wszystko dobrze itp,ale zrezygnowałam,niech sama się martwi. Po za tym samolot właśnie lądował.
~ ~ ~
Wzięłam swój bagaż,zamówiłam taksówkę pod adres podany przez Adama. Bałam się,że jego ciotka uzna mnie za dziwaczkę. Strasznie się denerwowałam,ręcę pociły mi się ze stresu,bo pojazd właśnie się zatrzymał. Serce biło mi jak szalone. Zobaczyłam ogromną willę,zupełnie nie w angielskim stylu. Zapłaciłam za przejazd,wysiadłam z samochodu i z walizkami udałam się w stronę budynku. Ujrzałam szczupłą,piękną brązowowłosą kobietę stojącą na ganku. Uśmiechała się do mnie ciepło. Odetchnęłam z ulgą i nieśmiało odwzajemniłam uśmiech.
willa cioci Adama.
Maddie - ciocia Adama.
_large.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz